Dlaczego lalki bezMINKI nie mają buzi

Najczęstsze pytanie, jakie dostaję na warsztatach, pada zwykle w pierwszych dziesięciu minutach. Ktoś bierze do ręki gotową lalkę, obraca ją, przygląda się — i mówi: „a ust pani nie domalowała?”.

Nie domalowałam. I nie domaluję.

To nie jest niedokończona robota ani oszczędność czasu. To jest cały pomysł na te lalki — i chyba najważniejsza rzecz, jaką mam do powiedzenia o tym, co robię.

Zabawka, która mówi dziecku, co ma czuć

Weź do ręki typową lalkę ze sklepu. Ona się uśmiecha. Zawsze. Ma szeroko otwarte oczy, uniesione kąciki ust i wyraz twarzy ustawiony raz na zawsze przez kogoś, kto jej nigdy nie zobaczy w rękach Twojego dziecka.

Teraz wyobraź sobie taką sytuację: dziecko ma gorszy dzień. Coś się nie udało w przedszkolu, ktoś powiedział coś przykrego, wieczór jest ciężki. Bierze swoją lalkę i przytula ją — a lalka dalej się uśmiecha.

Przez większość czasu to nie ma znaczenia. Ale bywają momenty, w których dziecko potrzebuje towarzysza, który jest z nim tam, gdzie ono jest. A zabawka z przyklejoną miną nie umie tam pójść.

Lalka bez ust może być dzisiaj smutna

Moje lalki mają oczy. Tylko tyle — dwie kropki. Reszta twarzy zostaje pusta.

I dzieje się wtedy rzecz, którą widziałam już dziesiątki razy: dziecko samo dopowiada resztę. Tego dnia lalka jest wesoła, bo idą na plac zabaw. Następnego jest przestraszona, bo w nocy była burza. Kiedy indziej jest po prostu zamyślona i patrzy przez okno.

To dziecko prowadzi zabawę, nie producent zabawki.

Twarz bez ust nie jest pusta — jest otwarta. Dziecko wpisuje w nią to, co akurat nosi w sobie, i robi to zupełnie bez wysiłku, bo wyobraźnia w tym wieku działa szybciej niż u nas.

Skąd to się u mnie wzięło

Nie wymyśliłam tego przy biurku, układając strategię marki. Wyszło to z zupełnie prozaicznej sytuacji.

Szukałam dla własnego dziecka zabawki, która byłaby miękka, bezpieczna i zrobiona z czegoś naturalnego. Wszystko, co znajdowałam, miało narzuconą minę — albo przesadnie radosną, albo dziwnie zalotną, albo po prostu obcą. Żadna z tych lalek nie wyglądała, jakby mogła być czyjaś.

Więc uszyłam sama. I przy pierwszej lalce, kiedy przyszło do malowania twarzy, po prostu przestałam. Zostawiłam oczy i odłożyłam pędzelek.

Ta lalka jest dzisiaj najbardziej wytarta ze wszystkich, jakie mam w domu.

Co to znaczy, kiedy sama ją uszyjesz

Jest jeszcze druga strona tej historii i dotyczy już nie dziecka, tylko Ciebie.

Kupiona zabawka jest rzeczą. Ładną, czasem drogą, ale rzeczą. Zabawka uszyta przez rodzica, babcię czy ciocię to co innego — to kilka wieczorów czyjegoś czasu zamienione w coś, co da się przytulić.

Dzieci to wyczuwają, choć nie umieją tego nazwać. Lalka „którą uszyła mi mama” ma zupełnie inny status niż lalka z półki. Nie dlatego, że jest lepiej zrobiona — często wręcz przeciwnie, bo pierwsza zawsze ma krzywy szew gdzieś z tyłu głowy. Dlatego, że jest jedyna.

A skoro i tak ma zostać towarzyszką na lata, to niech będzie uszyta przez kogoś, kto to dziecko kocha.

Czy to znaczy, że nie wolno namalować ust?

Wolno. To Twoja lalka i Twoje dziecko.

Ale zanim sięgniesz po pędzelek, proponuję prosty eksperyment: zostaw ją bez ust na tydzień. Daj dziecku i popatrz, co się będzie działo. Jeśli po tygodniu nadal będziesz chciała domalować — domaluj, nic się nie stanie.

Moje doświadczenie jest takie, że prawie nikt nie wraca do tego pomysłu.

Filozofia, którą da się uszyć

Lubię, że to wszystko sprowadza się do czegoś tak konkretnego. Nie trzeba w to wierzyć ani o tym dyskutować — wystarczy nie domalować ust i zobaczyć, co zrobi z tym dziecko.

Cała reszta tego, czego uczę — kierunek włókien, dodatki na szwy, dobór igły — służy temu jednemu: żeby lalka, która powstanie pod Twoją maszyną, wytrzymała lata przytulania. Bo dopiero wtedy ta pusta twarz ma czas zrobić swoje.


Chcesz uszyć taką lalkę?

Uczę tego w trzech kursach online, jeden po drugim — od mini laleczki na klucze, przez miękką przytulankę, po klasyczną lalkę bezMINKI. Każdy etap pokazuję z bliska, a Ty szyjesz w swoim tempie.

Zobacz kursy →

A jeśli dopiero zaczynasz i chcesz najpierw poznać podstawy, zacznij od mojego bezpłatnego e-booka „Pierwsze kroki w szyciu zabawek”.

Podobne wpisy